wtorek, 18 września 2012

Bardzo powitalny wpis

Kto mnie zna, ten wie, że w swoim życiu poświęciłam dość sporo czasu na oglądanie seriali. Według strony http://www.myepisodes.com łącznie dwa miesiące i trzy dni. Niestety, nie można na niej uwzględnić wielokrotnego oglądania danych odcinków/sezonów oraz rodzimych produkcji więc pewnie można dołożyć kolejny tydzień. Czas spędzony na odcinku to jeszcze nie wszystko, dochodzą proma, trailery, sneak peeki, mini epizody i inne materiały napędzające fanowstwo oraz umilające czekanie na kolejne spotkanie z  ulubionymi bohaterami. Wrażeń jest dużo i miło się nimi podzielić. Tylko czasami nie ma z kim. Zakładając optymistyczną sytuację, gdy znajomy został namówiony  do obejrzenia, pojawia się kwestia obsuwy czasowej. Jeśli serial jest nowy - kilka odcinków można obejrzeć w sobotni poranek (sobotni ranek się zaczyna  gdy człowiek się obudzi - czyli gdzieś między siódmą a szesnastą). Gorzej jest gdy do przebrnięcia jest pięć długich sezonów w czterdziestominutowym formacie. Potrzeba matką wynalazku i  choć pisanie bloga trudno nazwać innowacją, pomysł jest zacny. Alternatywą jest krążenie wokół przyjaciół/znajomych i opowiadanie z przejęciem o czymś o czym często nie mają ( i nie chcą mieć) pojęcia. Wybieram bloga. A może przy okazji ktoś się przybłąka z jakiś dziwnych zakamarków internetu?

Na razie blog wygląda jak wygląda - wkrótce będzie wyglądał może nie lepiej, ale na pewno bardziej indywidualnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz